Żachnę się, pomyślałem sobie. Skoro ostatnio napomknąłem coś o „Trybunie” to kupię pomyślałem. Cena...hmm...2 zeta, na pierwszy rzut oka niby normalna. Jednak po bliższym przyjrzeniu zaczyna zastanawiać, wszak niektóre kolorowe tygodniki kosztują 5 zł, a tu 2 za coś takiego?- pytam się w myślach. Ale dobra wezmę. Zobaczę.
Cienkie to jakieś strasznie, nawet od „Dziennika” cieńsze. Dalej jeszcze gorzej, nie dość że cienkie to jeszcze brzydkie to to jakieś strasznie. Szary papier jak z głębokiego PRL, nieładne zdjęcia (szczególnie kolorowe). Nie zrażam się jednak pierwszym negatywnym wrażeniem, bo wiadomo jak mylne potrafią być pierwsze wrażenia. Zaglądam do stopki redakcyjnej i tam pocieszająca informacja... nie dość że jak byk tam stoi, iż to jest: Trybuna gazeta socjaldemokratyczna, to jeszcze ku mojemu zdumieniu ma nawet wydawcę (a wygląda zupełnie tak jakby go nie miała;). Informacja o tym jakoby byśmy mieli do czynienia z gazetą socjaldemokratyczną powoduje jednak, że z zaciekawieniem przestaję zwracać uwagę na graficzną siermięgę tego tytułu i biorę się do czytania. Wszak może wreszcie znajdę tu coś innego niż nieludzko nudny, wysoki diapazon publicystów „Wyborczej”, moralitety „Dziennika” czy „Newsweeka” czy w końcu antysalonowy slang „pisowców” z „Rzepy”. Ruszam więc między strony „Trybuny” z dużą nadzieją (że niby aż taki jeleń jestem i kompletnie nie wiem czego się tam można spodziewać;).
Na pierwszej stronie (numer z wtorku, 25 sierpnia) „Porażająca prawda”, artykuł dotyczący tortur na więźniach podejrzanych o terroryzm jakich mieliby się dopuścić agenci CIA. Wszystko z tym artykułem niby jest o.k, tylko że informacje te mogę bez problemu zdobyć w sieci nie wydając dwóch złotych, ponadto trąbiły wczoraj o tym praktycznie wszystkie telewizyjne stacje informacyjne. W dodatku czyniąc to w sposób dość obszerny, poruszając przy tym o wiele więcej aspektów problemu niż to czyni „Trybuna”.
Na drugiej stronie z kolei, informacje z gatunku religijno-historycznych czyli krótka wzmianka o tym, że Tadeusz Rydzyk choć nawołuje do święcenia dnia świętego, sam w niedziele sprzedaje komórki ze swojej sieci (nic zaskakującego). Oprócz tego informacja o rocznicy wprowadzenia wódki na wyposażenie Armii Czerwonej, oraz rozmowa z politologiem prof. Mirosławem Karwatem o rocznicy oddania władzy przez PZPR rządowi Tadeusza Mazowieckiego, opatrzona tyleż badziewnym co i górnolotnym tytułem „Historyczna nieuchronność zdarzeń”. Jest też coś o powrocie naszych medalistów z lekkoatletycznych MŚ w Berlinie. Całość bez rewelacji.
Na kolejnej stronie informacja o ustawie o skutkach łagodzenia kryzysu na podstawie wydarzenia jakim z pewnością była konferencja prasowa minister Jolanty Fedak. Poniżej „Młode Wilki w polskim Sejmie- Od asystenta do posła. Landrynkowe, banalne i bez jakiegokolwiek wyrazu dywagacje na temat najmłodszych polskich posłów, ich drodze życiowej, karierze i tak dalej. Niewiele ciekawego, choć następujące zdanie, autorstwa doktora Rafała Chwedoruka, z którym w tej sprawie rozmawiała „T”, jest bardzo charakterystyczne dla obecnej linii ideologicznej tego tytułu: „ Platforma była głównym beneficjentem krucjaty antyPiSowskiej , jaką obserwowaliśmy w mediach 2007 roku. Powstało wówczas przekonanie, że wyborcy mają wybór tylko między PiS a PO i każdy głos oddany na kogo innego jest zmarnowany. Ponadto wśród młodych ludzi pojawił się pogląd, że głosowanie na Platformę jest na swój sposób modne”. Wszystko pięknie tylko gdzie byśmy byli gdyby takie przekonanie nie powstało? Zapewne w IV R.P, tylko czy istniała by jeszcze „Trybuna” i czy można by na jej łamach bredzić? Być może już nie.
Na kolejnych stronach pojawiają się informacje; o projekcie poprawek do konstytucji osłabiających pozycję Prezydenta, (dostępne też choćby na internetowej stronie „Dziennika”, ale o dwa złote taniej;). Potem informacje o planach posłów KP Lewica na nowy sezon parlamentarny. Tu dużo mówi się o kryzysie (moim zdaniem w wypadku Polski, bardziej medialnym niż rzeczywistym), więc jedyny wniosek jaki przychodzi mi do głowy...to jakie plany taki klub, jaki klub taka gazeta. Są też dwa krótkie tekściki z Tuskiem w tytule (to modne ostatnio), jeden dotyczy projektu zmian w regulaminie Sejmu, która ma zmusić raz w miesiącu szefa rządu do odpowiedzi na pytania posłów (nieco na wzór U.K), pomysł ciekawy jednak wątpliwe czy klubowi Lewicy uda się z tym coś zrobić. Artykulik natomiast można by napisać ciekawiej, fajniej i lepiej, to akurat nie ulega wątpliwości. Drugi to typowe szukanie dziury w całym czyli tekścik o tym że...Jerzy Buzek i Radosław Sikorski cieszą się większym zaufaniem społecznym niż premier Tusk, czyli typowa sondażomania w dodatku na podstawie wątpliwego, znanego już wszystkim z TVN 24 sondażu.
Dalej artykuł o proteście stoczniowców (tym razem tych ze Stoczni Marynarki Wojennej), niestety widać coraz bliższe umizgi „Trybuny” do PiS, tylko tyle da się powiedzieć, choć można by jeszcze napomknąć, że w tego typu artykułach „Trybunie” momentami brakuje już tylko lamentów na brak sznurka do snopowiązałki.
Po minięciu działu świat, w którym mowa jest o Iraku, Afganistanie i zdrowiu Fidela Castro (sic!)- tu też niestety wspomniany wyżej sznurek do snopowiązałki przychodzi na myśl. Znajdujemy chyba jedyny we wtorkowym numerze „Trybuny” artykuł godny polecenia czyli „Prawica deformuje historię. Różne barwy przeszłości” Wszystkim, którzy mają dosyć jednostronnej, prawicowej wizji polskiej historii najnowszej, polecam artykuł autorstwa Zdzisława Rozbickego.
Dalej „Trybuna Stołeczna” i tu godny uwagi tekst o zaasfaltowaniu historycznej brukowej kostki na praskiej ulicy Kawęczyńskiej. Ponieważ nie lubię gdy tak nieliczne w zniszczonej wojną stolicy ślady jej przedwojennej świetności likwiduje się, to oczywiście popieram w tej sprawie „Trybunę”. Uważam jednak (jak zapewne się domyślacie) że można by „bić w tarabany” głośniej i skuteczniej. Na koniec strona sportowa, a tu oczywiście o lekkoatletyce i tytuł rodem ze szkolnych apeli pod koniec komuny; „Rzucajmy i skaczmy!” No comments;)
Podsumowując, gazeta socjaldemokratyczna wydawana przez „Ad Novum” Sp. z.o.o, wydaje się być niczym jakieś wykopalisko archeologiczne. Zarówno stylem pisania jak swoją szatą graficzną (wygląda wręcz nieestetycznie!) przywodzi na myśl szczątki kości dinozaura wykopane gdzieś na zadupiu świata. Czas na jej łamach ewidentnie się zatrzymał. To robotniczy matrix z czasów gdy samochód na ulicach polskich miast wywoływał sensację. Nie ma się co dziwić, że „Trybuny” daremnie szukać na liście najpoczytniejszych polskich gazet codziennych. Nie mówi się o niej zbyt często (de facto w ogóle) w innych mass-mediach. Na tle innych i tak przecież przeżywających duże problemy, polskich tytułów prasowych, „Trybuna” jawi się jako ubogie, brzydkie (przepraszam za słowo) kaczątko polskiej prasy. Czy nie warto by może z nią coś zrobić???Jeśli nie ma na to funduszy to być może poszukać innego wydawcy starając się przy tym zachować jej lewicowy charakter i przystosowując go jednak nieco bardziej pod współczesny lewicowy elektorat? Te pytania pozostawiam do odpowiedzi wszystkim czytelnikom, którzy serce mają naprawdę po lewej stronie.
Tekst pierwotnie został zamieszczony na moim blogu podstawowym: http://benfranklin.bloog.pl/ i podlega ochronie na zasadach okreśłonych w licencji Creative Commons 2.5 Polska License (CC-BY-NC-ND)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz